Tomasz Zawada

Tomasz Zawada

To ja w pigułce.

Z wykształcenia jestem automatykiem. Prowadzę CISC, gdzie realizujemy różnorodne, często prototypowe projekty i rozwijamy kilka własnych produktów. Sporo mojego dnia zajmują rozmowy, eksperymenty z nowymi technologiami i wspólna praca z ludźmi, którym po prostu chce się działać.

Lubię rozmawiać z ludźmi, którzy mają inne doświadczenia i potrafią pokazać mi temat z nowej perspektywy. Cenię rozmowy, z których każda ze stron może wynieść coś dla siebie. Poza pracą gram na puzonie i basie. W domu jestem za to otoczony przez trzy dziewczyny, więc na brak kobiecego punktu widzenia zdecydowanie nie narzekam. :)

Tomasz Zawada w granatowej marynarce

Lubię rozumieć, dlaczego właśnie tak

O prowadzeniu firmy, szukaniu rozwiązań i rozmowie z ludźmi, którzy widzą temat inaczej.

Tomasz Zawada podczas rozważania zagadnienia

Najchętniej włączam się w temat, kiedy trzeba zrozumieć problem i nadać kształt pomysłowi albo zmienić dotychczasowe podejście. Mój udział to przede wszystkim praca nad koncepcją i wspieranie koordynacji projektów. Lubię dopytywać, dlaczego coś się dzieje, zamiast zatrzymywać się na pierwszym wyjaśnieniu.

Jak działa firma na co dzień

Interesuje mnie szukanie rozwiązań zarówno w zagadnieniach inżynieryjnych, jak i w procesach biznesowych. W technice zajmują mnie automatyzacja, układy sterowania i to, jak urządzenia oraz oprogramowanie współpracują ze sobą. W prowadzeniu firmy — sprzedaż, ofertowanie, organizacja pracy i przepływ informacji. Te obszary często się łączą, dlatego patrzę na problem z obu perspektyw i zastanawiam się, jak zmiana jednego elementu wpłynie na pozostałe. Lubię testować nowe narzędzia i sprawdzać, czy mogą ułatwić codzienną pracę. Nie każdy problem wymaga jednak kolejnego narzędzia — czasem warto najpierw przyjrzeć się samemu sposobowi działania.

Lubię szukać innych możliwości niż pierwsze rozwiązanie, które przychodzi do głowy. Opieram się przy tym na swoim kilkunastoletnim doświadczeniu w realizacji różnych projektów.

Równie ważne jak sam wynik jest dla mnie to, jak do niego doszliśmy. Czasem nawet ważniejsze. Chodzi mi o to, czy sposób działania jest optymalny w danych warunkach, powtarzalny i możliwy do zastosowania w większej skali.

Zależy mi, żeby rozwiązanie było dobrze wykonane i opisane, ale też żeby sprawdzało się później w codziennym użyciu, również w mniej typowych sytuacjach. Nie da się przewidzieć wszystkiego, ale warto pomyśleć o tym wcześniej.

Przy pracy nad produktami najbardziej interesuje mnie ustalenie, czego naprawdę potrzeba, i przełożenie tego na sensowną koncepcję. Zwracam też uwagę na przepływ informacji oraz na to, czy samo narzędzie nie wymaga od ludzi zbyt wiele uwagi.

Współpraca i decyzje

Przy podejmowaniu decyzji o kierunku realizacji staram się spojrzeć na cały kontekst zagadnienia. Na co dzień pracuję ze specjalistami, którzy w swoich dziedzinach wiedzą więcej ode mnie, dlatego pytam ich o powody decyzji i założenia, których sam mogłem nie brać pod uwagę. Takie rozmowy pomagają mi weryfikować własne przekonania i czasem zmienić sposób patrzenia na problem.

Jeśli mam wskazać trudniejsze strony współpracy ze mną, bywam niecierpliwy i często podaję gotową odpowiedź, zanim rozmowa na dobre się zacznie. Trudno mi też uznać coś za wystarczająco dobre — „jeszcze jedna drobna poprawka” potrafi mieć u mnie kilka części. Chciałbym zostawiać więcej miejsca na pomysły innych i lepiej rozróżniać, co naprawdę wymaga dopracowania, a co po prostu zrobiłbym po swojemu.

Uważam, że ryzyko warto zgłosić także wtedy, gdy nie ma jeszcze pomysłu na rozwiązanie. Dopiero potem można ustalić, co wiadomo, czego brakuje i kto zajmie się dalszymi krokami.

Zanim założyłem CISC w 2007 roku, pracowałem w korporacji, małej firmie automatyki i hurtowni elektrycznej. W pierwszej pracy zorientowałem się, że potrzebuję większego wpływu na decyzje. Z hurtowni wyniosłem sporo nauki o prowadzeniu firmy i o tym, jak różne kompetencje mogą się uzupełniać. Dziś chcę poświęcać więcej czasu na kierunek rozwoju CISC, ale nadal mocno zajmują mnie jej codzienne sprawy.

Sam też się uczę

Zajęcia i praca studentów w laboratoriach technologicznych

Z przyjemnością wracam na moją dawną uczelnię w Bielsku-Białej, by dzielić się ze studentami realiami branży – w tym trudnymi decyzjami i błędami, z których warto wyciągać wnioski. Często to ja uczę się od nich nieszablonowego podejścia.

Działam również z Kołem Naukowym VIP (Virtual Industrial Production). Nasze wspólne zaangażowanie przyniosło w 2026 roku wyróżnienie Polskiego Towarzystwa Zarządzania Produkcją. Edukacja to dla mnie ważny temat, czego efektem są trzy laboratoria mojego pomysłu, wspierające dziś kolejne roczniki studentów.

Dużo czasu poświęcam na testowanie technologii opartej o AI w połączeniu z maszynami i systemami IoT. Zakłady gromadzą dziś morze danych, a ich analiza pochłania inżynierom cenne godziny. Wydaje mi się, że odpowiednio automatyzując ten proces, będziemy w stanie odzyskać ponad 50% czasu pracy inżyniera produkcji.

Chciałbym, żeby rozwój tych narzędzi pozwolił nam częściej odchodzić od komputera i zajmować się światem fizycznym. To moje życzenie, nie pewna prognoza.

Kiedy jest czas na granie

Tomasz Zawada z gitarą basową

Przez prawie 30 lat grałem w orkiestrze na puzonie. Gram też na gitarze basowej, trochę na klasycznej i keyboardzie. Muzyka mnie relaksuje, więc ćwiczę, żeby nie wyjść z formy. :)

Mam w domu pokój do prób i od czasu do czasu gram ze znajomymi. To okazja, żeby na chwilę oderwać się od codziennych spraw i po prostu pograć.

Może w przyszłości wrócę do regularnego grania w niewielkim składzie. Taki mam plan.

Rysunki puzonu suwakowego, czterostrunowej gitary basowej, gitary klasycznej i keyboardu. Pod nimi nuty na pięciolinii z kluczem wiolinowym i basowym.
Puzon suwakowyGitara basowaGitara klasycznaKeyboard

Do rozmowy

Chętnie porozmawiam o czymś, co Cię interesuje. O technice, prowadzeniu firmy albo doświadczeniach, które mamy zupełnie różne.

Napisz na LinkedIn (otwiera nową kartę)